Głupio tak trochę zaczynać od końca, czyli od puenty, ale właśnie nasz cudotwórca z Wysp Brytyjskich, Wielki Brytan w randze Ministra Finansów RP, zakończył wystąpienie. "Wyszedło" mu cudownie (dla nie zoreientowanych: to forma czasu przeszłego, rodzaj niemęskoosobowy od czasownika- wyjść wg p. ministra).

Zatem cały ten budżet, wzrost, sucha noga, zielona wyspa to efekt tej pokrętnej fleksji. Pokiełbaszonego myślenia, pieknie udowadniającego że to wszystko wina PiS-u. Dzisiaj dowiedziałam się, że Polskę dogoniły już Szwecja i Niemcy (lokomotywa), ale nadal jesteśmy liderem. Trochę niedobrze, że goni nas lokomotywa, ale co tam podobno nawet w Japonii mają gorzej, jeśli idzie o VAT.

To jednak bardzo dobrze, że rząd wziął się w końcu za "dopalacze", bo już zupełnie ich zaczadziło, jak tak dalej pójdzie, to zaczną orbitować. Na razie tylko po staremu, w co drugim zdaniu zwalanie winy za kryzys (tylko nie usłyszałam czy swiatowy też) na PiS. Ma on wyjśćna mównicę i przeprosić.

Taka to recepta i ustawa budżetowa WYSZEDŁA ministrowi.